Oj! Panie Filipie Bajon!
Byłem na filmie,
nie powiem. Tylko nie wiem czemu, ludziom się chciało często siku i
musieli wychodzić z sali kinowej. Pewnie ze śmiechu, no bo z czego. No i
kurcze pieczone, tak czekałem na tych co wyszli, czekałem, a oni nie
wracają. Pomyślałem, że może jakaś krzywda się przydarzyła, albo karetkę
trzeba zawezwać. Więc też poszedłem, zobaczyć co im nie tak. Możliwe,
że nie mogą przestać sikać, pomyślałem, jak sobie przypominają pewne
sceny, pańskie wymysły. No śmiesznego, rożnego można wynaleźć w tym
filmie. Na przykład w jaki sposób się komunikowali, muszę przyznać, że w
sposób nad wyraz dziwny jak na tamte czasy. W ogóle jak to tamte czasy,
to wierszem wszyscy gadali, jak to
można było zauważyć w Pan'u Tadeusz'u na przykład. Szkoda, że to się nie
przyjęło w naszych czasach, że są tylko nie liczni co rozmawiają ze
swoimi szufladami w ten sposób. To by dopiero było, nieprawdaż?
"Cześć Marku! Zobacz którą masz godzinę na zegarku.
Już patrzę mój drogi Mirosławie, jest godzina taka że już powinieneś być w swoim stawie,
a co Ci tak śpieszno?, czyżbyś może leciał na ciuchcię w kierunku miasta Leszno?"
I
jak, podobało by Wam się coś takiego, tak gadać wszędzie, każdy z
każdym? Ja myślę, sobie, że czemu by nie, przynajmniej każdy by musiał
ruszać głową, oraz budzić swą fantazję, a nie tak wszystko i zawsze na
pamięć. To, to jest bez sensu.
No, a jakie samochody mieli w tamtych
czasach, co można zauważyć w filmie, o ile można nazwać to samochodami.
Ale to już nie pytajcie się mnie jak to się nazywa naprawdę, ja tam nie
żyłem.
Jedno z filmu, co się podobało wszystkim pewnie to obsada. Dobrana
zawodowo, chociaż z drugiej strony może jednak niektórych można było
zastąpić kimś świeżym? No bo to jednak Śluby, to lepiej ktoś bardziej
czystszy, nie zrzeszony jak to się mówi w tej branży albo w tamtej, nie
ważne. No, to jeśli chodzi o obsadę, to między innymi Robert Więckiewicz, tuż zaraz za nim nie odstępujący go na krok niejaki Borys Szyc, następnie Andrzej Grabowski
- i tutaj ta właśnie kreacja najbardziej mi się podobała. No co tu dużo
ukrywać, rewelka ten Pan Andrzej jest i basta. No i jeszcze Maciej Stuhr,
jak to mówią nie daleko pada jabłko od ojca. Na początku jego kariery
można było zauważyć, że niby przereklamowane nazwisko, ale w tym filmie
pan Maciej pokazał jednak klasę na miarę ojca swego. Albo swoją klasę po
prostu, żeby nie przyszywać żadnych łatek. No ale jeszcze zapomniałbym,
za co przepraszam, byli tu też Marian Opania, Daniel Olbrychski. No niby prawda, Nazwiska, aktorzy robią film. I tu jest racja, zrobili go!
No a potem ukrywają się takie nazwiska jak Edyta Olszówka, z kobiet ta kreacja była najlepsza jednak, bez dwóch zdań. Bo reszta tytułowych panienek na przykład Anna Cieślak, Marta Żmuda-Trzebiatowska, nie powiem, nie brzydkie, ale czy na pewno panny? Ale ja już się przestaję czepiać, nie ma co. Bo nie chcę dostać w ryło.
No właśnie, jak już wspomniane było, Śluby, i to nie byle jakie Śluby. Chodzi o Śluby kobiet, panieńskie niby, a która tam panienką była w życiu?
Może
kiedyś była, ale kiedy to było, uuuuhuhuhu. No dobrze, ale nie
czepiajmy się wieku, tym bardziej kobiet. Bo one są piękne przecież w
każdym wieku, a nie tylko do pewnego czasu jak to niektórzy uważają.
No i co by tu jeszcze? No wniosek, morał, jaki motyw. No przede
wszystkim miłości. A jak one się tutaj ukazują? Normalnie, jak w życiu.
Zawikłana sprawa. Ale to każdego jest inna, odrębna sprawa. Niby
człowiek jest człowiekiem, niby pozornie jesteśmy tacy sami. No prawda,
podobni, ale jednak każdy inaczej, może troszkę podobnie ale
przynajmniej w innej kolejności, inaczej po prostu okazuje uczucia. Ale
co my tu takie teorie. Sami się nad tym zastanówcie. A wszystkich
zapraszam do kin! Życzę Wam mocnych, dużych pęcherzy. Nic dodać nic
ująć.
Dziękuję serdecznie.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz