środa, 18 marca 2015

RÓŻYCZKA


Całkiem nie dawno, bo ubiegłą niedzielę, czyli piętnastego sierpnia tegoż roku, czyli dwutysięcznego dziesiątego roku udało mi się namówić pewną niewiastę na kino. W sumie od początku było pewne, że nic nie zrozumiemy z filmu, no bo jak? Ale trudno, zdecydowałem się jednak i poszliśmy. Przecież wszystko jest możliwe i wszystko się może zdarzyć w takim kinie, nawet można i to całkiem przypadkiem zrozumieć film, tym bardziej polski. To nie znaczy, że ja mam coś przeciwko do polskiego kina, wręcz przeciwnie, tylko mówię tak "tym bardziej", bo większość uważa że polskie kino jest nie do zrozumienia, jest ciężkie.
Ja wiem dlaczego. Ale nie powiem, bo mi się nie chcę.
Powiem tylko, jakie są filmy amerykańskie, tematy są brane z ulicy, a u nas jest to tysiące razy przemyślane czy się na da czy też nie taki albo inny temat. A po co to komu? Potrzebne? Lepiej robić filmy, nawet klasy Bleeee, ale robić. A nie narzekać, marudzić, i smucić się że się nie ma pomysłu na film. Pomysły są, u każdego człowieka, tylko nie każdy potrafi je dostrzec i wziąć sobie choć jeden do serca i zrealizować.
Dobrze, jak już dostrzegliście, byliśmy z niewiastą na polskim filmie.
Ogólnie rzecz biorąc, z tego co pamiętam mogę powiedzieć, że ciekawy albo nawet "ładny" a nawet "fajny".
Następnie, uwag raczej nie mam, bo to film o naszej historii, o agentach. Nasi agenci jednak inni są i byli niż u Królowej Elżbiety. Nie chodzili w garniturach, raczej zwykli "niby" ludzie, szarzy a jednak...
...zrobią z Ciebie co tylko chcą, tacy agenci to dopiero byli scenarzystami...
RÓŻYCZKA - film opowiadający historię agentów SB, chociaż bardziej jednej agentki, osoby, kobiety, niby pięknej, inteligentnej ale dała się jednak wciągnąć w cichy, ciemny świat który chciałby rządzić światem.
Ale z drugiej strony, lata lecą, czasy się zmieniają, a czy te "światy"? Cichy z ciemnym? Czyżby ich nie było? Otóż są. Bez nich po prostu nie potrafili byśmy żyć, one muszą być. W strachu przecież lepiej się człowiekiem zarządza. Nie przestraszysz, nie pojedzie.
Zawsze można by spróbować świata innego, wywartego z kościoła. Świat miłości i dać szansę prowadzić nas przez życie przez miłość do innego człowieka. Ale czy to było by dobre na dłuższą metę?
To już zastanówcie się sami, a jak coś wymyślicie, to dajcie znać co wymyśliliście na ten temat.
Ja tylko jeszcze chciałem dodać, iż w filmie, te światy się zaplotły. Nadzieja była jednak, że miłość przezwycięży, ale co z tego wyszło, to trzeba zobaczyć, to jest nie do opisania. Miłość zawsze i wszędzie będzie górą, ona wie co dobre, czy iść w tą czy inną drogę. Czy zabić się samemu czy dać się zabić komuś. To już jest niby wybór każdego z nas osobna, ale jednak miłość nam podpowiada co będzie lepsze dla nas, a może nawet niekoniecznie dla nas samych, bardziej dla naszych bliskich. Bo większość samobójców nie myśli o sobie tylko o kimś, żeby nie sobie pomóc tylko temu drugiemu, bliskiemu człowiekowi, osobie. Pomóc odchodząc.


 W filmie, oczywiście piękne kobiety, wspaniała obsada i super kostiumy, przede wszystkim kąpielowe.


Braciak, Frycz, Więckiewicz, Seweryn i piękne kobiety Boczarska, Szapołowska. No co tu dużo mówić, sama elita polskiego kina, z tych lepszych oczywiście. Bo nie ma lepszego aktora od Braciaka, tuż zaraz za Gajosem, ale to już inna bajka no i nasz anioł filmowy pan Globisz.
No a reżyser pan nasz Kidawa-Błoński, polski magik, sztukmistrz. Myślę, że lepiej potrafić opowiedzieć historię niż taki jeden pan na A. i W.

Dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz